Mam na imię Piotr (wiek 30+) i po latach burzliwej (czyt. niezdrowej) młodości postanowiłem prowadzić się w zgodzie z fizjologicznym zapotrzebowaniem organizmu. Z powodów oczywistych jak i nieoczywistych 😉

Dlaczego?

Kiedyś szukając sprawdzonego babcinego patentu na przeziębienie zauważyłem, że w polskim internecie są braki w tym obszarze lub informacje są rozrzucone po wielu stronach. Strasznie mnie to drażniło z punktu widzenia wygody schorowanego człowieka. Wówczas przebywałem na brytyjskich saksach, co automatycznie zniechęcało do konsultacji z lekarzem mimo znajomości języka. Zdałem sobie sprawę, że zdecydowana większość polskiej emigracji leczenie zaczyna od rad wujka Google… a wujek jakiś taki niepoukładany 😉

Jednak najważniejszym impulsem do redagowania własnych tekstów o zdrowiu były narodziny mojego ukochanego syna Alana, który przyszedł na świat z małymi komplikacjami. Wówczas zrozumiałem, że realizując się w tej branży jednocześnie zdobywam bezcenną wiedzę, dzięki której będę mógł go zdrowo prowadzić przez życie… ale także siebie, dzięki czemu będę mógł być długo tatą dla Alana i wspierać go aż do śmierci. Mam nadzieje, że dzięki temu wyborowi w jak najpóźniejszym wieku.

Odnoszę wrażenie, że zdrowa wiedza przedłużająca życie to najlepsza pasja jaką można sobie wyobrazić.

Z tych względów postanowiłem tworzyć własne, długie opracowania (artykuły filarowe, ang. pillar article) wyczerpujące w jak największym stopniu dany temat i zaspokajające potrzeby informacyjne moje, jak i czytelników. Najczęściej oznaczam je jako [KOMPENDIUM]. Tego typu twory są wyjątkowo czasochłonne (rekordowy przygotowywałem 2 miesiące!), dlatego nie powstają często. Oczywiście można tu znaleźć także krótsze, standardowe wpisy. Redagując artykuły opieram się na fachowym piśmiennictwie, badaniach naukowych oraz własnych źródłach i doświadczeniach.

Po pewnym czasie zrozumiałem, że pozytywne komentarze pod artykułami to kolejna rzecz dla której warto je tworzyć. Owa niematerialna wartość dodana (skuteczna pomocy innym w najważniejszej sferze zdrowia) jest czymś zupełnie wyjątkowym, dlatego wszystkim polecam aktywność charakteryzującą się czymś podobnym. Praca wyłącznie dla monet to zdecydowanie za mało, gdyż łatwo o wypalenie przy braku głębszej misji. Poczucie wyraźnej wartości dodanej nadaje autentyczny sens każdej aktywności. Dlatego od czasu do czasu aktualizuje podstronę „Opinie”, gdzie gromadzę te dziękczynne motywatory 😉

Co to dało?

Takie podejście do życia było strzałem w 10. Dzięki poszerzonej świadomości prozdrowotnej zacząłem zwracać uwagę na to co jem i kiedy, rzuciłem palenie papierosów (prawie, bo czas mnie zweryfikował), osobiście poruszam się tylko rowerem (chyba, że sytuacja wymaga samochodu), regularnie biegam w pobliskim lesie i ćwiczę w domu łącząc różne rodzaje treningu siłowego (głównie kalistenikę i wolne ciężary).

Ostatnia pasja zaowocowała nawet powstaniem unikalnego przyrządu do ćwiczeń w domu, który opatentowałem w Urzędzie Patentowym i otrzymałem ochronę na wzór użytkowy (tzw. mini-patent). Aktualnie jestem w trakcie testów i przygotowywania zasobów do produkcji. Jak wszystko będzie gotowe pojawi się stosowana informacja na tej stronie, także każdy zainteresowany będzie wiedział o premierze. Można również zapisać się na listę oczekujących »

Sprawy organizacyjne

Reklamy na portalu i ich wyłączanie – więcej tu »

Ten wpis (podobnie jak inne artykuły w serwisie) będzie stale uaktualniany zgodnie z zachodzącymi zmianami w moim życiu, które mogą być interesujące/ważne dla czytelników.

Życzę wszystkim przewlekle zdrowego życia,

Piotr W Lip.ski

Komentarze 4 thoughts on “O mnie…

  • 24.02.2016 z 11:12
    Permalink

    proszę o pomoc, proszę o wyjaśnienie jak przebiegają procesy po wycięciu woreczka żółciowego i co należy robić, żeby nie skończyć z jakimś zapaleniem , moje życie po wycięciu woreczka to był istny chorror! leczę się teraz metodą Gersona lewatywy z kawy powodują wypływ żółci z wątroby , przy wypróżnieniach aż mam mdłości ale wiem ,że to żłóć się przelewa piłam vitabiose reguralnie i bardzo dobrze znosiłam terapię, skończyła mi się i zaczęło się… teraz mam silny nieżyt przełykowy , bóle trzustki , i w każdym miejscu w brzuchu… Mam ryzykować teraz z ponownym zakwaszaniem? Nie spowoduje to wrzodów? Ból przełyku jest tak silny ,że aż boję się o swoje życie! A mam 25 lat i roczne dziecko. Żaden lekarz nie chcę mi pomóc traktują mnie jak wroga jak mówię ,że jakieś terapie stosuję… żałuję teraz , że przyznałam się do nich jeden lekarz od kretynek mnie wyzwał. Ale do rzeczy zakwaszać w moim przypadku czy nie?

    Powtórz
  • 21.06.2016 z 02:54
    Permalink

    @barbara
    Jeżeli jeszcze ma Pani problemy, to polecam jednak zaufać lekarzom – po coś się w końcu uczą wiele lat. Jak jeden lekarz Pani nie pasuje to można przecież poszukać innego.
    Dużo zdrowia!

    Powtórz
    • 24.06.2016 z 09:55
      Permalink

      Tak, zaufała, tak, uczą się i… ją obrażają przez własną niemoc i frustrację, bo zdobyta wiedza przez te wiele lat jest… „po terminie”. Ilu lekarzy na bieżąco się dokształca z niezależnych źródeł? Szukanie odpowiedniego doktora to jedno z dwóch możliwych wyjść, drugim jest zwiększenie świadomości na temat własnego schorzenia, co jest jak najbardziej właściwe, bo umożliwia merytoryczną rozmowę z lekarzem. W innym przypadku może on mówić co mu w danej chwili pasuje.

      Powtórz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE